Blog w zasadzie w minionym roku budził się z rzadka, ale jakieś podsumowanie wypadałoby wrzucić. Wyszło naprawdę sporo płyt fajnych, takich, do których wracałem przynajmniej po kilka razy, natomiast brakowało mi albumów, które zmiotłyby mnie całkowicie i zostawiły resztę stawki w tyle. Stąd wybór ulubionych wydawnictw był mocno utrudniony i ostatecznie chyba po raz drugi nie byłem w stanie wskazać na jeden krążek. Poniżej czołowa dziesiątka w ustalonej w bólach kolejności oraz druga dziesiątka już alfabetycznie. I jeszcze trochę innych interesujących tytułów na koniec, choć do tej listy coś ciągle jeszcze dodaję, przecież odsłuch płyt z 2025 roku tak szybko się nie skończy.
piątek, 2 stycznia 2026
piątek, 14 listopada 2025
The Vintage Caravan - Portals [2025]
Portals – tym tytułem
islandzka formacja The Vintage Caravan poniekąd uhonorowała miasto Porto, w
którym powstawał najnowszy album tria. To już szósty krążek w dorobku zespołu.
Zaczynali jako nastoletni chłopcy w kraju, którego wówczas zupełnie nie kojarzyliśmy
jeszcze z prężnie działającą sceną muzyczną, co oczywiście nie było winą samej
sceny, a raczej naszego błędnego postrzegania Islandii jako końca świata, gdzie
muzyka nie powstaje, a jeśli już powstaje, to brzmi zawsze jak dokonania Björk. Ostatnie kilkanaście lat
pokazało, że i scena rockowa czy metalowa ma się tam znakomicie. My dojrzeliśmy
jako słuchacze, panowie z The Vintage Caravan dojrzeli jako ludzie i muzycy.
Nic dziwnego, że Portals to prawdopodobnie właśnie najdojrzalszy album w
już przecież dość długiej historii formacji.
piątek, 24 października 2025
Grusom - III [2025]
Pamiętam doskonale, jak w 2015
roku wytwórnia Kozmik Artifactz wysłała mi mp3 niewydanej jeszcze płyty grupy,
której nazwa kompletnie nic mi nie mówiła, bo i mówić nie mogła – to był
debiutancki krążek zespołu. Wiedziałem już wtedy, że rockowa scena skandynawska
to w zasadzie studnia bez dna i z każdym miesiącem coraz bardziej się o tym
przekonywałem, choć wciąż znacznie lepiej orientowałem się w muzyce ze Szwecji
czy Norwegii niż z Danii. Okładka albumu też z miejsca zaintrygowała. Okazało
się, że muzyka jest równie tajemnicza, mroczna i intrygująca. Tak zaczęła się
moja miłość do twórczości formacji Grusom. Wydany trzy lata później drugi album
potwierdził tylko, że to zespół idealnie trafiający w mój obecny gust muzyczny.
A potem… nadeszła smutna wiadomość, że grupa kończy działalność. Na szczęście
długo w tym postanowieniu nie wytrwali i już jakiś czas temu dowiedzieliśmy
się, że wracają. Najpierw koncertowo, potem dwuutworowym singlem w nieco innym
klimacie (pamiętam, że bardziej skojarzył mi się z twórczością Ghost niż z
wcześniejszymi płytami Grusom), a teraz dostaliśmy wreszcie nowy, trzeci album
Duńczyków.
czwartek, 18 września 2025
The Boy That Got Away - Peacetime [2025]
Dania postanowiła chyba w tym
roku zadziwić i zawstydził cały muzyczny świat… no dobrze, przynajmniej moje
muzyczne uniwersum, bo oczywiście mówimy jednak o scenie podziemnej, ale nie da
się ukryć, że wśród wykonawców odpowiedzialnych za moje ulubione płyty wydane w
2025 roku najwięcej jest właśnie artystów duńskich. Obok znakomitych,
opisywanych tu już albumów Causa Sui i Monkey Okay (oraz ukazującej się
właśnie, wierzę, że także wyśmienitej płyty Grusom), mamy też równie kapitalny
album zespołu The Boy That Got Away. Wcześniej z muzyką tego tria się nie zetknąłem,
a to już ich czwarty album, a sam zespół istnieje od kilkunastu lat. No jakoś
mi umykali do tej pory, ale to już przeszłość. Wydany w lutym krążek Peacetime
to wystarczający powód, by już absolutnie o nich w przyszłości nie zapominać.
sobota, 13 września 2025
Nebula Sun - Breathe Into Form [2025]
Choć angielski kwintet Nebula Sun
powstał już w 2014 roku, dopiero rok bieżący przyniósł debiutancki album grupy.
Do tej pory formacja miała na koncie jedynie wydaną kilka lat temu EP-kę.
Powód? Jak panowie sami mówią w wywiadach, wszystko, co mogli, chcieli robić
sami. Także ze względów finansowych. To oczywiście wymagało wielkiej
cierpliwości, a zaczęło się od stworzenia własnego studia nagraniowego w wiejskiej
stodole w hrabstwie Norfolk. Także kompozycje były dopracowywane przez lata i
często wywodziły się z jamów lub pojedynczych motywów przyniesionych do studia
przez jednego z muzyków. Słychać jednak, że takie podejście przyniosło efekty.
Debiutancki album zespołu, Breathe Into Form, brzmi jak rzecz z jednej
strony mająca źródła w improwizacjach, ale jednocześnie przemyślana, świeża,
ale zagrana przez muzyków, którzy wiedzą, co robią. Różne inspiracje, często
sięgające daleko poza klimaty rockowe, sprawiają, że muzyka tego zespołu jest
zaskakująca i różnorodna.
poniedziałek, 25 sierpnia 2025
Ino-Rock Festival - 23 VIII 2025 [galeria zdjęć]
Nie była to najłatwiejsza edycja Ino-Rock Festival. Nagła zmiana miejsca tuż przed wydarzeniem, wynikająca z dziwnych rzeczy dziejących się w Inowrocławiu, do tego chyba po raz pierwszy w już niemal 20-letniej historii tej imprezy trafiła się naprawdę kiepska pogoda z chłodem, wiatrem i deszczem. Dość powiedzieć, że gdy ostatni zespół schodził ze sceny, mieliśmy około 8 stopni. Na backstage'u zamiast zimnego piwa i wody z lodówki tym razem największym wzięciem cieszyły się kawa, herbata i zupa. Gęste, ciężkie brzmienia, które dominowały w tegorocznym line-upie, były jednak dobrą przeciwwagą dla aury, bo pomogły się rozgrzać. Świetnie zaprezentowała się otwierająca festiwal Toń, trzy ciekawe i mocne koncerty dali wykonawcy zagraniczni - Pure Reason Revolution, Alex Henry Foster & The Long Shadows i powracający na ten festiwal po sześciu latach Crippled Black Phoenix. Dla wielu najważniejszym momentem był natomiast zamykający całość występ formacji Quidam. Szczególny z wielu powodów - bo to zespół miejscowy, który organizował pierwszą edycję imprezy i ją otwierał (oby nie okazało się to jakąś pętlą), bo przez ponad dekadę grupa nie istniała i był to jej zaledwie drugi koncert po powrocie, a być może przede wszystkim ze względu na to, że na bisy do obecnego składu dołączyły Emilia Nazaruk (Derkowska), Ewa Albering (Smarzyńska), a także Rafał Jermakow - muzycy znani z pierwszych płyt grupy. Na wykonane w takim kombinowanym nowo-starym składzie (bez wokalisty Bartosza Kossowicza, który zszedł ze sceny i obserwował to z "pierwszego rzędu" czyli z fosy dla fotografów) Sanktuarium, otwierające debiut płytowy Quidam, czekało w Inowrocławiu wiele osób.
Etykiety:
2025,
alex henry foster,
crippled black phoenix,
festiwal,
galeria zdjęć,
ino-rock festival,
inowrocław,
koncert,
pure reason revolution,
quidam,
toń
wtorek, 5 sierpnia 2025
Monkey Okay - Mausoleum [2025]
Dania – jeśli chodzi o scenę
rockową – długi czas była dla mnie nieco w cieniu swoich skandynawskich
kuzynów, Szwecji i Norwegii. W ostatnich latach okazuje się jednak na każdym
kroku, że i w tym niewielkim państwie ta scena rockowa istnieje i ma się bardzo
dobrze. Kolejnym jej przedstawicielem, który z impetem wszedł na orbitę moich
muzycznych zainteresowań i na pewno na niej pozostanie, jest ekipa z Aalborga o
nazwie Monkey Okay. Choć, jak wspomniałem, są z Danii, albumy wydają ze
szwajcarską precyzją – co pięć lat. Mausoleum to ich trzeci krążek.
poniedziałek, 30 czerwca 2025
Paralyzed - Rumble&Roar [2025]
Pochodzącą z Bambergu w Bawarii
formację Paralyzed poznałem jakieś trzy lata temu, gdy kwartet wydawał swój
drugi album, Heavy Road. Właściwie kupili mnie od razu. Zaprezentowali
klasyczną, ale brzmiącą znakomicie i naturalnie mieszankę ciężkiego, gęstego i momentami
mrocznego bluesa z psychodelią rodem z przełomu lat 60. i 70. oraz stonera. Po
trzech latach wracają z nową płytą w niezmienionym składzie. Klimat muzyczny
ogólnie też się nie zmienił, choć mam wrażenie, że w brzmieniu jednak lekka
zmiana zaszła.
sobota, 28 czerwca 2025
Causa Sui - In Flux [2025]
Nazwa Causa Sui nie jest już obca
chyba żadnemu fanowi współczesnej kwaśno-jambandowej psychodelii. Duńczycy
znani także z różnych innych formacji tamtejszej sceny funkcjonują w tej
konfiguracji osobowej już od 21 lat, początkowo jeszcze z wokalistą, ale od
bodajże trzeciej płyty już jako instrumentalny kwartet. Charakterystyczna jest
ich muzyka, charakterystyczne są także okładki ich płyt, bo panowie „wydają się”
w El Paraiso Records, które właśnie z konkretnego klimatu grafik zdobiących
płyty jest znane. Nie ma w tym zresztą żadnego przypadku, wszak jednym z
założycieli tej niezwykle ciekawej wytwórni, jest Jakob Skøtt, perkusista Causa Sui i autor okładek.
wtorek, 24 czerwca 2025
The Sun Or The Moon - Into the Light [2025]
The Sun Or The Moon to formacja
z Niemiec, która – choć złożona z
doświadczonych muzyków – zadebiutowała zaledwie kilka lat temu, ale błyskawicznie
wskoczyła do czołówki moich ulubionych „kosmicznych” zespołów. Ich
psychodeliczne odloty w połączeniu ze znakomitymi, klimatycznymi okładkami,
zachwycały mnie już na płytach Cosmic i Andromeda. Zupełnie nie
zaskoczyło mnie zatem to, że i nowa płyta błyskawicznie mnie do siebie
przekonała i w zasadzie z miejsca wskoczyła do czołówki najczęściej słuchanych
przeze mnie tegorocznych albumów.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









