środa, 18 maja 2022

JIRM - The Tunnel, The Well, Holy Bedlam [2022]

Poczynania formacji JIRM (dawniej znanej jako Jeremy Irons & the Ratgang Malibus) śledzę dość pilnie już od paru dobrych lat, w 2018 roku udało mi się zresztą zobaczyć ich udany koncert podczas Red Smoke Festival, a na poprzednich płytach znajdowałem dla siebie dość sporo, więc i oczekiwania po nowym krążku Szwedów miałem umiarkowanie wysokie. No bo, wiecie, może nie jest to jeden z moich absolutnie ulubionych współczesnych zespołów, ale jednak zawsze jest u nich solidnie i zasadniczo nigdy mnie nie zawiedli. Mam jednak wrażenie, że swoim nowym albumem do tej mojej współczesnej czołówki się przybliżyli, bo nie przypominam sobie, by którykolwiek z ich wcześniejszych krążków wywoływał u mnie aż tak pozytywne emocje i pojawiał się w moim wirtualnym odtwarzaczu aż tak często, jak The Tunnel, The Well, Holy Bedlam.

wtorek, 3 maja 2022

Rosalie Cunningham - Two Piece Puzzle [2022]

Kilka lat temu pisałem o niezwykle udanej płycie Desire’s Magic Theatre angielskiej grupy Purson dowodzonej przez Rosalie Cunningham. Wciąż często wracam do muzyki tej formacji. Niestety zespołu Purson już od jakiegoś czasu nie ma, ale liderka kontynuuje swoją muzyczną podróż solo i z radością donoszę, że materiał sygnowany jej własnym imieniem i nazwiskiem w niczym nie ustępuje dokonaniom jej dawnego zespołu.

czwartek, 14 kwietnia 2022

Marillion Weekend - Łódź [Wytwórnia], 8-10 IV 2022 [galeria zdjęć]

Łódź już po raz trzeci gościła Marillion Weekend. Impreza chyba już na dobre wpisała się w kalendarz nie tylko zespołu, ale i fanów z tej części świata (bo przecież nie tylko z Polski, o czym można się było po raz kolejny przekonać). Trzy dni koncertów, trzy kompletnie różne sety, luźna atmosfera, mnóstwo znajomych, rozmowy, żarty, piękna muzyka. What's not to love? - jak spytaliby władający językiem Szekspira (oraz Hogartha). Tradycyjnie jeden z koncertów poświęcono płycie z przeszłości. Tym razem padło na album Seasons End z 1989 roku - pierwszy nagrany po dołączeniu Steve'a Hogartha, a zatem i pierwszy, na którym słyszymy w całości obecny skład grupy. Mnie ten wybór jak najbardziej pasował, bo to jedna z moich ulubionych płyt Marillion. Na bis między innymi Gaza. Sobotni występ zdominowała nowa płyta - świetnie przyjęty krążek An Hour Before It's Dark. Przyznam, że na razie miałem okazję przesłuchać go w całości zaledwie kilka razy i jeszcze zbyt dobrze go nie znam, ale wrażenia tak ze studyjnej, jak i z koncertowej wersji mam jak najbardziej pozytywne. Tym razem wśród dodatków choćby Neverland - mocny kandydat do miana mojej ulubionej kompozycji Marillion. Niedziela to z kolei koncert chyba najbardziej kontrowersyjny z tegorocznych, bo wypełniony utworami dynamicznymi. Nie są to rzeczy, z których zespół jest najbardziej znany, więc niektórzy pewnie kręcili nosem na wybór mniej popularnych kompozycji, ale myślę, że była to jednak bardzo przyjemna odmiana. A przy okazji jedyna okazja w trakcie tego weekendu, by usłyszeć też kilka kompozycji (dokładnie zdaje się trzy) z czasów prehistorycznych, gdy za mikrofonem w zespole stał Fish.

środa, 6 kwietnia 2022

Naxatras - IV [2022]

Zespół Naxatras jest mi znany niemal od początków swojego istnienia. Trafiłem na nich jakoś niedługo po tym, jak pojawiła się ich pierwsza płyta, a dwie kolejne opisywałem na blogu, wielokrotnie pojawiali się także w moich audycjach. To niewątpliwie jedni z liderów znakomitej sceny stoner-doom-psych w Grecji. Widać także, że trafiają do coraz szerszego grona słuchaczy, bo przy okazji płyty poprzedniej odnotowałem, ilu mają fanów na FB, a obecnie ta liczba jest niemal dwukrotnie większa. Najważniejsze jednak, że rozwój widać także – a może przede wszystkim – na kolejnych wydawnictwach. Przy okazji poprzednich płyt wyrażałem się o twórczości grupy pozytywnie, ale jednocześnie zawsze zauważałem pewne niedociągnięcia – czasami wynikały ze zbyt garażowej jak na mój gust produkcji, innym znowu razem z chęci umieszczenia na płycie zbyt wielu minut muzyki. Mam wrażenie, że te wady na czwartej płycie zatytułowanej niezbyt zaskakująco IV udało się wyeliminować, w efekcie czego mamy do czynienia z najlepszym  i prawdziwie przełomowym krążkiem w historii grupy.

niedziela, 20 marca 2022

Steve Hackett - Warszawa [Progresja], 17 III 2022 [galeria zdjęć]

Rok 2022 pod wieloma względami rozpieszcza nas tak samo jak poprzednie dwa - czyli wcale - ale akurat fani Genesis mają w pewnym sensie swoje święto. Trasę kontynuuje sam zespół  (w składzie trzyosobowym+), tradycyjnie z programem największych przebojów z "rodziny" Genesis Europę objeżdża nasz własny Ray Wilson, a do tego kolejną wspominkową, genesisową trasę gra w końcu (po dwóch latach jej przekładania) Steve Hackett. Skład - jak to w przypadku grupy Hacketta - zacny: Nad Sylvan, Jonas Reingold, Craig Blundell, Roger King i Rob Townsend. Koncert podzielony był na dwa sety. Krótszy, który występ otwierał, to wybór kilku solowych nagrań Hacketta z różnych płyt. Po przerwie rozpoczął się set dłuższy i - śmiem twierdzić - ten, na który przede wszystkim czekali fani, czyli program z koncertówki Seconds Out grupy Genesis. To tuż po jej nagraniu, gdy album był miksowany, Hackett opuścił zespół. Jest to zatem w pewnym sensie zwieńczenie jego wspólnej drogi z tą formacją, nic więc dziwnego, że gitarzysta postanowił uhonorować ten album właśnie taką wspominkową trasą.

środa, 16 marca 2022

Ghost - Impera [2022]

Nie należę do osób, którym przeszkadza „pójście w popy” grupy Ghost. Trzeci album zespołu, Meliora – na którym Ghost zdecydowanie odważniej zaczął sięgać po chwytliwe melodie (choć one oczywiście pojawiały się już od pierwszej płyty) – to wciąż moje ulubione wydawnictwo zespołu. To się nie zmieni po premierze płyty Impera, choć muszę przyznać, że po lekkiej rezerwie i co najwyżej średnio-ciepłym przyjęciu przeze mnie tej płyty po pierwszych dwóch czy trzech odsłuchach, po kilku kolejnych moja opinia o niej jest znacznie bardziej pozytywna.

piątek, 11 marca 2022

Eddie Vedder - Earthling [2022]

Zaskoczył mnie Eddie Vedder. Gdy dowiedziałem się, że będzie nowa płyta, podejrzewałem, że Eddie znowu będzie się poruszał raczej w klimatach spokojnego grania. No wiecie, gitara akustyczna, ognisko, wino, wilki jakieś… Ładne, ale mocno melancholijne smęcenie. A tu się okazało, że Earthling to album dynamiczny, momentami nawet dość ciężki, a już na pewno długimi fragmentami intensywny muzycznie. A do tego ciekawy także ze względu na ekipę, która go nagrała.

czwartek, 3 marca 2022

Madrugada - Chimes at Midnight [2022]

Gdy w 2007 roku zmarł gitarzysta i główny kompozytor formacji Madrugada – Robert Burås – można było założyć, że historia tego bardzo cenionego norweskiego zespołu dobiegnie końca. Reszta formacji wydała jeszcze niemal ukończoną za życia gitarzysty płytę zatytułowaną po prostu Madrugada i pojechała w ostatnią trasę koncertową, a potem zniknęła. Po dziesięciu latach trzech muzyków z oryginalnego składu zdecydowało się jednak na powrót – być może chcieli „wybadać” grunt, sprawdzić, czy ktoś ich jeszcze pamięta i czy jest zapotrzebowanie na ich muzykę. No cóż, szybko stało się jasne, że na pytania te odpowiedź jest twierdząca. Mamy rok 2022 i nowy, pierwszy od 14 lat album Madrugady.

niedziela, 20 lutego 2022

Crook & The Bluff - Monoliths [2021]

Crook and the Bluff to formacja z Salt Lake City. Pewnie tego regionu Stanów Zjednoczonych – stanu Utah – racze nie utożsamialibyśmy z prężnie działającą sceną psychodeliczną, ale co my tam możemy wiedzieć z perspektywy środkowej Europy? Zespół wypuścił w 2015 roku album Down to the Styx, ale później – jak można się dowiedzieć z internetów – przeżywał liczne problemy i dramaty natury wszelakiej, więc stworzenie nowej płyty było procesem niełatwym i czasochłonnym. W sumie nic dziwnego, skoro album trwa 92 minuty. Ale było warto, bo to kawał fantastycznej muzyki, dość trudnej do jednoznacznego zaszufladkowania.

poniedziałek, 14 lutego 2022

Al-Sarwib - Loin des Terres [2021]

Gdyby ktoś włączył mi muzykę zespołu Al-Sarwib i kazał odgadnąć, skąd może pochodzić ta formacja, poniósłbym sromotną klęskę. Na właściwy trop nie naprowadziłby mnie nawet język. Muzyczne klimaty w połączeniu z francuszczyzną zapewne zasugerowałyby mi północną Afrykę. A tu niespodzianka. Al-Serwib to grupa szwajcarska. Zupełnie nie utożsamiałem szwajcarskiej sceny muzycznej z takimi klimatami, choć oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że znam ją bardzo szczątkowo i wyrabianie sobie opinii na podstawie tych kilku znanych mi zespołów to głupota. Nic to jednak. Trafiłem na nowy album tej grupy, zaintrygowała mnie nazwa, okładka i opis muzyki, a po odsłuchu okazało się szybko, że jeszcze bardziej intrygująca jest sama muzyka.