Pochodzący z Chicago, a
mieszkający obecnie z stanie Arkansas, Shawn James działa w ostatnich latach na
dwa fronty. Z grupą The Shapeshifters nagrywa bogate aranżacyjnie albumy,
łączące stylistykę bluesowej muzyki z bagnistego południa Stanów z elementami
folkowymi, solo zaś obywa się bez wszelkich ozdobników, ograniczając się
zaledwie do głosu, gitary i bardzo oszczędnych wstawek instrumentów
perkusyjnych. Zadanie w przypadku solowych nagrań o tyle trudniejsze, że i
możliwości aranżacyjne dość ograniczone. W dodatku James dysponuje bardzo
charakterystycznym głosem i artykulacją, a i brzmienie jego gitary jest łatwe
do rozpoznania. Efekt jest taki, że jego solowe dokonania utrzymane są w jednej
stylistyce i choć trudno uznać, że każdy numer brzmi tak samo, to nie da się
odeprzeć wrażenia, że kolejne kompozycje na płycie On the Shoulders of Giants są do siebie trochę podobne. Nic to
jednak, bo album trwa zaledwie 32 minuty, więc kończy się, nim ta pewnego
rodzaju powtarzalność zacznie być dokuczliwa. To jednak wystarczająco dużo, by
móc wczuć się w fantastyczny klimat tych nagrań i docenić to wydawnictwo.
