Salem’s Pot to jeden z tych
strzałów na oślep – widzisz gdzieś informację o nowej płycie zupełnie obcej ci
grupy, patrzysz na okładkę, dowiadujesz się, że album wydaje jedna z twoich
ulubionych wytwórni, w dodatku sprawdzasz, skąd jest zespół i masz już niemal
stuprocentową pewność, że to będzie coś dobrego. Uwielbiam takie chwile. Bardzo
rzadko takie historie kończą się zawodem. Najczęściej to początek pięknej i
długiej znajomości z twórczością takiej grupy. Wierzę, że tak właśnie będzie w
przypadku Salem’s Pot, bo ich druga duża płyta – Pronounce This! – zmiotła mnie z powierzchni Ziemi od pierwszego
odsłuchu i trzeba było cholernie dobrego wi-fi, żebym wrzucił ten tekst z
kosmosu, w który wysłał mnie szwedzki kwintet. Rany, jakie to dobre!
