Pokazywanie postów oznaczonych etykietą james hetfield. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą james hetfield. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2016

Heart - Beautiful Broken [2016]

Heart – członkowie Rock and Roll Hall of Fame. Członkinie, żeby uściślić – bo poza siostrami Wilson, które od dawna kierują we dwie tą grupą, w Heart nie ma już od wieków żadnego z muzyków, którzy wraz z nimi zostali włączeni w poczet tej kontrowersyjnej organizacji. Siostry Wilson niewiele muszą. Miejsce w historii rocka mają zapewnione dzięki takim numerom jak Crazy on You czy Barracuda, rozpoznawalnymi przez wszystkich megagwiazdami rocka już nigdy nie zostaną, bo czasy świetności grupy dawno minęły, ale wciąż mogą liczyć na dopływ świeżych fanów choćby dzięki sławnemu coverowi Stairway to Heaven sprzed kilku lat, który zrobił furorę w Internecie. Grają koncerty, które cieszą się sporym powodzeniem i w zasadzie nikt nie oczekiwałby pewnie po nich nagrywania nowych płyt. Postanowiły jednak wejść do studia z obecnym składem grupy i taki nowy album zarejestrować. Tylko czemu w takim razie nie zrobiły tego porządnie i z sensem? Czemu zamiast płyty z nowym materiałem dostajemy dwa czy trzy względnie świeże kawałki i kilka odgrzewanych kotletów w nowych wersjach – głównie kompozycji z płyt wydanych w pierwszej połowie lat 80.? Ja wiem – nie były to najlepsze lata dla muzyki hardrockowej i wiele grup wydało wtedy rzeczy, których się trochę wstydzi i czasami chcieliby móc nagrać je od nowa, żeby brzmiały sensowniej. Ale czy trzeba je koniecznie sprzedawać jako nową płytę i mieszać z nowymi numerami? Słabe to, słabe…