Dwa lata temu ekipa z Drezna
zasiała wiatr, dziś przyszedł czas na zebranie burzy. Swoim debiutanckim
albumem Sow the Wind zespół Wucan
zwrócił na siebie uwagę całkiem sporego grona słuchaczy, co nie powinno dziwić,
bo płyta zawierała solidną dawkę kapitalnego prog-folku w stylu lat 70., a
częste wykorzystanie fletu wielu dość jednoznacznie musiało kojarzyć się z
klimatami Jethro Tull czy Focus. Z drugiej strony riffy często bardziej
nawiązywały do Judas Priest czy wczesnych Maidenów, a do tego jeszcze w zespole
mamy wokalistkę – i to obdarzoną całkiem niezłym, rockowym głosem. Taka
mieszanka musiała zaciekawić. Po dwóch latach zespół wydaje album numer dwa – Reap the Storm. Znowu jest dynamicznie,
lecz z drugiej strony niezwykle klimatycznie. Jest też… podwójnie, bo materiał
liczy grubo powyżej 70 minut podzielonych na dwie części. Czyli wyzwanie dla
kogoś, kto zdecydowanie woli płyty o połowę krótsze.
środa, 13 września 2017
wtorek, 5 września 2017
Zapowiedź: Pristine - Chorzów [Leśniczówka], 5 X 2017
Stowarzyszenie
„Teraz Kultura” oraz Klub Leśniczówka Rock'n'Roll Cafe zapraszają na
pierwszy koncert Pristine w Polsce!
Retrorockowa fala zalewa już
niemal cały świat. Jeszcze na początku XXI wieku wydawało się, że brzmienia lat
70. na zawsze wyszły z mody, tymczasem od ponad dekady obserwujemy znaczny
wzrost zainteresowania klasycznymi hardrockowymi i blues-rockowymi brzmieniami.
Na czoło tej fali retro rocka od samego początku zdecydowanie wysuwały się
formacje skandynawskie. Norweska formacja Pristine znakomicie wstrzeliła się w
ten prawdziwy renesans mody na rockowe granie w starym stylu. Dowodzona przez
weterankę norweskich edycji programów typu talent show oraz kompozytorkę muzyki
dla dzieci – Heidi Solheim – stale powiększa grono słuchaczy, zręcznie
mieszając brzmienia blues-rockowe z psychodelią.
Powstali w 2006 roku w Tromsø,
ale na pierwsze wydawnictwa muzycy oraz ich pierwsi fani musieli trochę
poczekać. Choć pochodzą z okolic koła podbiegunowego, ich muzyce daleko do
chłodnych, mało przystępnych muzycznych klimatów. A może właśnie dlatego
zdecydowali się na ciepłe brzmienia i ognistego rocka? Niekwestionowanym
liderem w zespole jest Heidi Solheim, która jest autorką tekstów i kompozytorką
niemal wszystkich utworów grupy. Zadebiutowali w 2011 roku bardzo udaną płytą Detoxing, na której sprawnie połączyli
dynamicznego blues-rocka z psychodelicznymi odlotami. Recenzenci zwracali uwagę
na chwytliwe riffy i mocny, wszechstronny wokal. Oprócz ośmiu własnych numerów
zespół umieścił na swoim debiucie także przeróbkę rockowego klasyka w postaci Whipping Post grupy The Allman Brothers
Band. Dwa lata po debiucie pojawiła się wysoko oceniana płyta No Regret, która ponownie zapewniła
formacji deszcz pochwał. „Odlotowy klimat lat 70. i spora dawka klasycznego
rocka sprawiają, że No Regret to płyta, która można przypaść do gustu
szerokiemu gronu odbiorców”. sobota, 2 września 2017
Zapowiedzi płytowe - część 3
Ciekawych nowości płytowych mieliśmy już w tym roku naprawdę sporo, ale i tak wygląda na to, że była to ledwie rozgrzewka. Trzeci trymestr zapowiada się kapitalnie! Poniżej znajdziecie pierwsze muzyczne zapowiedzi kilkunastu krążków, o których na pewno będę pisał w kolejnych tygodniach.
Gin Lady – Rolling Thunder [Electric Earth] (premiera 15 września)
Etykiety:
2017,
black country communion,
europe,
foo fighters,
gin lady,
hard rock,
kadavar,
lunatic soul,
premiera,
prog rock,
robert plant,
sons of apollo,
stoner rock,
wucan,
zapowiedź
piątek, 1 września 2017
Cosmograf - The Hay-Man Dreams [2017]
Cosmograf to projekt angielskiego
muzyka i wokalisty Robina Armstronga. Robin to „Zoś samoś”, w związku z czym w
większości kompozycji, które pojawiają się na jego albumach, gra i śpiewa sam,
ewentualnie z wyjątkiem partii perkusji, które zleca podwykonawcy. Nie we
wszystkich jednak, bo lubi zapraszać gości, którzy tu i tam dodadzą jakieś
wokalizy lub partie instrumentów, uzupełniając to, co robi głównodowodzący. I
tak już trwa to od niemal dekady, a The
Hay-Man Dreams to siódmy album studyjny wydany pod szyldem Cosmograf.
Klimat? Szeroko pojęte pejzażowo-melancholijne granie, czyli jesienna
progresja, ale bez szalonych zmian tempa i motywów – oparta raczej na klimacie
i ciepłym brzmieniu.
środa, 30 sierpnia 2017
Ruby the Hatchet - Planetary Space Child [2017]
Poznałem ich dwa lata temu, gdy
najpierw wznowili w nieco zmienionej formie swój pierwszy album, a chwilę później
wydali płytę numer dwa – Valley of the Snake. Słuchało się tego niezwykle przyjemnie, bo zespół z Filadelfii
zręcznie łączył sabbathowy walec z wpływami bluesowymi czy psychodelicznymi.
Było ciężko, fuzzowo, z „dołami”, ale też melodyjnie. Po dwóch latach Ruby the
Hatchet powracają z płytą numer trzy – Planetary
Space Child. I – czego można się było domyślać po samym tytule – momentami jest
faktycznie trochę bardziej kosmicznie, a mniej walcowato. Wciąż jednak jest
przede wszystkim bardzo dobrze.
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Ino-Rock Festival - Inowrocław [Teatr Letni], 26 VIII 2017 [galeria zdjęć]
X edycja Ino-Rock Festival już za nami. Fani zgromadzeni pod sceną Teatru Letniego w Inowrocławiu mieli okazję obserwować występy pięciu formacji. Choć festiwal kojarzony jest generalnie z muzyką progresywną, podobnie jak w poprzednich latach line-up był różnorodny, trafiający w gusta słuchaczy o różnych zainteresowaniach muzycznych, choć oczywiście w ramach szeroko pojętego rocka. Ino-Rock Festival od lat oferuje mieszankę muzycznego doświadczenia i młodości, prezentując zarówno wykonawców będących gwiazdami bardziej wymagających odmian rocka, jak i artystów niszowych, lecz godnych uwagi. Niezwykle istotnym elementem całości jest także rodzinny klimat na terenie festiwalowym - w końcu festiwal to także okazja do spotkania licznych znajomych, także słuchaczy lub redaktorów radia rockserwis.fm, które jest współorganizatorem imprezy. Gwiazdą tegorocznej edycji była szwedzka formacja Pain of Salvation, która zaprezentowała niezwykle klimatyczne i intensywne show na zakończenie dnia. Wyjątkowym wydarzeniem był także pierwszy w historii (i jak na razie jedyny zaplanowany) koncert tria Meller Gołyźniak Duda. Po raz pierwszy z nowym wokalistą zaprezentowała się także legenda polskiej sceny progresywnej - zespół Collage.
Line Up:
Pain of Salvation [SWE]
Meller Gołyźniak Duda [POL]
Mystery [CAN]
iamthemorning [RUS]
Collage [POL]
Pain of Salvation
Etykiety:
2017,
collage,
galeria zdjęć,
iamthemorning,
ino-rock festival,
jam,
koncert,
live,
meller gołyźniak duda,
mystery,
pain of salvation,
progressive rock,
rockserwis
niedziela, 27 sierpnia 2017
Cheap Trick - We're All Alright [2017]
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu
wydawało się, że grupa Cheap Trick nie jest specjalnie zainteresowana
poszerzaniem swojej studyjnej dyskografii. Jak to w przypadku wielu zespołów o
dużym doświadczeniu, panowało pewnie w obozie formacji przekonanie, że swoje
już w życiu nagrali. Zeszły rok był jednak pewnego rodzaju przełomem. Nie dość,
że dostali się do Rock and Roll Hall of Fame, to w dodatku wydali swój
siedemnasty, a pierwszy od 2009 roku album Bang, Zoom, Crazy… Hello, który może nie podbił list przebojów, ale został ciepło
przyjęty zarówno przez media, jak i fanów. Panowie postanowili pójść chyba za
ciosem i skorzystać maksymalnie z tego, że znowu zrobiło się o nich nieco
głośniej, bo już rok po premierze poprzedniego krążka dostajemy album numer 18
– We’re All Alright (mało subtelne
nawiązanie do tekstu największego hitu grupy). To jak jest na tej nowej płycie
Cheap Trick?
piątek, 25 sierpnia 2017
Gin Lady - Electric Earth [2017]
Premiery kolejnych płyt Gin Lady
nie są ogólnoświatowym wydarzeniem. Nie pisze o nich mainstreamowa prasa (nawet
ta rockowa), ich kompozycji próżno szukać w playlistach największych rockowych
stacji radiowych (co innego w rockserwis.fm – my gramy ich często! Tacy fajni jesteśmy...), a i nakład
kolejnych wydawnictw nie rzuca pewnie na kolana. Tyle że nie na płyty tych
wielkich rocka czekam najbardziej co rok. Dla mnie największym wydarzeniem
każdego roku są premiery nowych albumów właśnie takich zespołów jak Gin Lady –
grup, które sam na swoje potrzeby odkryłem. Nie podsuwały mi ich media, nie
zachwalali znani dziennikarze, nie dostawałem po oczach billboardami i
reklamami. Przeczytałem o nich, znalazłem jeden czy drugi utwór, spodobało mi
się, więc sprawdziłem resztę. No, może akurat niekoniecznie tak było z Gin Lady,
ale na pewno z grupą Black Bonzo, z której Gin Lady wyewoluowali kilka lat
temu. Gdy zaczynałem poznawać szwedzką scenę rockową XXI wieku, Black Bonzo
byli obok Siena Root zespołem, którego muzyka zrobiła na mnie największe
wrażenie. Szkoda mi było, gdy kilka lat temu ogłaszali, że kończą działalność,
ale większość ostatniego składu (poza perkusistą) szybko poinformowała, że
zakłada nową formację. I to była miłość od pierwszego odsłuchu. Kilka lat i
płyt później zbliżamy się do premiery czwartego krążka w dorobku szwedzkiej
formacji – Electric Earth.
środa, 23 sierpnia 2017
Prog in Park - Warszawa [Park Sowińskiego], 20 VIII 2017 [relacja / galeria zdjęć]
Pierwsza edycja imprezy pod nazwą Prog in Park odbyła się w amfiteatrze warszawskiego Parku im. gen. Józefa Sowińskiego. Line-up prezentował się następująco:
Opeth
Riverside
Sólstafir
Blindead
Lion Shepherd
Druga (całkowicie inna) galeria zdjęć wkrótce na stronie rockserwis.fm
Pierwszą edycję imprezy o nazwie
Prog in Park należy uznać za niezwykle udaną. Ale czy z takim składem mogło być
inaczej? Pięć zespołów, pięć zupełnie różnych podejść do tematu muzyki
progresywnej, pięć naprawdę udanych występów. Na pierwszy ogień dwie polskie
formacje, które jednak śmiało wychylają się koncertowo poza nasze podwórko.
Lion Shepherd są świeżo po wydaniu fantastycznej drugiej płyty zatytułowanej Heat. Nie dostali wiele czasu, ale przez
te pół godziny pokazali, że nawet zaczynając koncert przed 17, można szybko
wprowadzić słuchaczy w odpowiedni klimat. Ludzi zresztą dość szybko przybywało
pod sceną, czemu sprzyjał także wielki dach nad amfiteatrem w parku im. gen.
Józefa Sowińskiego, bo do późnych godzin popołudniowych lało w Warszawie
niemiłosiernie. Lion Shepherd zaprezentowali to, z czego są już całkiem nieźle
u nas znani – kapitalną mieszankę ciężkiego, ale melodyjnego rocka i klimatów
Bliskiego Wschodu. Życzę im, żeby już wkrótce występowali pod koniec tego typu
imprez, bo zasługują. Ubrani zgodnie na czarno panowie z Blindead
zaprezentowali tradycyjne dla siebie ciężkie, ale niezwykle klimatyczne
brzmienia, w które świetnie wpasowała się dość przytłaczająca oprawa świetlna.
W również niezbyt długim secie dominowały utwory z zeszłorocznej płyty Ascension. Obie formacje pełniły w
zasadzie funkcję supportów, co sugerowała także długość ich setów, ale śmiem
twierdzić, że każdy festiwal chciałby mieć taką rozgrzewkę.
Etykiety:
2017,
blindead,
galeria zdjęć,
koncert,
lion shepherd,
live,
opeth,
prog in park,
prog metal,
progressive rock,
relacja,
riverside,
solstafir,
warszawa
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Royal Blood - How Did We Get So Dark? [2017]
Trzy lata temu zrobili absolutną
furorę w świecie rocka, pojawili się znikąd i pokazali, że za pomocą samej
gitary basowej i perkusji można narobić takiego hałasu, że największe legendy
rocka będą przyglądały się z zainteresowaniem poczynaniom nikomu nieznanej
grupy. Logicznym następstwem byłoby nagranie szybko drugiego albumu, żeby
zdyskontować sukces debiutu i podtrzymać zainteresowanie zespołem. Tymczasem na
drugi krążek Royal Blood musieliśmy czekać trzy lata. To bardzo ryzykowny krok,
marketingowo chyba niezbyt uzasadniony, choć może zespół oraz sztab menedżerów
i agentów postanowili sprawić, że fani będą głodni nowej muzyki od duetu? Na How Did We Get So Dark? odpada element
zaskoczenia, bo przecież wiemy już, co ci goście są w stanie wycisnąć z formatu
grania we dwóch i bez gitary elektrycznej. Pozostaje zatem tylko muzyka, która
musi się bronić sama – bez całej otoczki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






