środa, 13 września 2017

Wucan - Reap the Storm [2017]



Dwa lata temu ekipa z Drezna zasiała wiatr, dziś przyszedł czas na zebranie burzy. Swoim debiutanckim albumem Sow the Wind zespół Wucan zwrócił na siebie uwagę całkiem sporego grona słuchaczy, co nie powinno dziwić, bo płyta zawierała solidną dawkę kapitalnego prog-folku w stylu lat 70., a częste wykorzystanie fletu wielu dość jednoznacznie musiało kojarzyć się z klimatami Jethro Tull czy Focus. Z drugiej strony riffy często bardziej nawiązywały do Judas Priest czy wczesnych Maidenów, a do tego jeszcze w zespole mamy wokalistkę – i to obdarzoną całkiem niezłym, rockowym głosem. Taka mieszanka musiała zaciekawić. Po dwóch latach zespół wydaje album numer dwa – Reap the Storm. Znowu jest dynamicznie, lecz z drugiej strony niezwykle klimatycznie. Jest też… podwójnie, bo materiał liczy grubo powyżej 70 minut podzielonych na dwie części. Czyli wyzwanie dla kogoś, kto zdecydowanie woli płyty o połowę krótsze.

wtorek, 5 września 2017

Zapowiedź: Pristine - Chorzów [Leśniczówka], 5 X 2017



Stowarzyszenie „Teraz Kultura” oraz Klub Leśniczówka Rock'n'Roll Cafe zapraszają na pierwszy koncert Pristine w Polsce!

Retrorockowa fala zalewa już niemal cały świat. Jeszcze na początku XXI wieku wydawało się, że brzmienia lat 70. na zawsze wyszły z mody, tymczasem od ponad dekady obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania klasycznymi hardrockowymi i blues-rockowymi brzmieniami. Na czoło tej fali retro rocka od samego początku zdecydowanie wysuwały się formacje skandynawskie. Norweska formacja Pristine znakomicie wstrzeliła się w ten prawdziwy renesans mody na rockowe granie w starym stylu. Dowodzona przez weterankę norweskich edycji programów typu talent show oraz kompozytorkę muzyki dla dzieci – Heidi Solheim – stale powiększa grono słuchaczy, zręcznie mieszając brzmienia blues-rockowe z psychodelią.

Powstali w 2006 roku w Tromsø, ale na pierwsze wydawnictwa muzycy oraz ich pierwsi fani musieli trochę poczekać. Choć pochodzą z okolic koła podbiegunowego, ich muzyce daleko do chłodnych, mało przystępnych muzycznych klimatów. A może właśnie dlatego zdecydowali się na ciepłe brzmienia i ognistego rocka? Niekwestionowanym liderem w zespole jest Heidi Solheim, która jest autorką tekstów i kompozytorką niemal wszystkich utworów grupy. Zadebiutowali w 2011 roku bardzo udaną płytą Detoxing, na której sprawnie połączyli dynamicznego blues-rocka z psychodelicznymi odlotami. Recenzenci zwracali uwagę na chwytliwe riffy i mocny, wszechstronny wokal. Oprócz ośmiu własnych numerów zespół umieścił na swoim debiucie także przeróbkę rockowego klasyka w postaci Whipping Post grupy The Allman Brothers Band. Dwa lata po debiucie pojawiła się wysoko oceniana płyta No Regret, która ponownie zapewniła formacji deszcz pochwał. „Odlotowy klimat lat 70. i spora dawka klasycznego rocka sprawiają, że No Regret to płyta, która można przypaść do gustu szerokiemu gronu odbiorców”.

sobota, 2 września 2017

Zapowiedzi płytowe - część 3

Ciekawych nowości płytowych mieliśmy już w tym roku naprawdę sporo, ale i tak wygląda na to, że była to ledwie rozgrzewka. Trzeci trymestr zapowiada się kapitalnie! Poniżej znajdziecie pierwsze muzyczne zapowiedzi kilkunastu krążków, o których na pewno będę pisał w kolejnych tygodniach.



Gin Lady – Rolling Thunder [Electric Earth] (premiera 15 września)


piątek, 1 września 2017

Cosmograf - The Hay-Man Dreams [2017]

Cosmograf to projekt angielskiego muzyka i wokalisty Robina Armstronga. Robin to „Zoś samoś”, w związku z czym w większości kompozycji, które pojawiają się na jego albumach, gra i śpiewa sam, ewentualnie z wyjątkiem partii perkusji, które zleca podwykonawcy. Nie we wszystkich jednak, bo lubi zapraszać gości, którzy tu i tam dodadzą jakieś wokalizy lub partie instrumentów, uzupełniając to, co robi głównodowodzący. I tak już trwa to od niemal dekady, a The Hay-Man Dreams to siódmy album studyjny wydany pod szyldem Cosmograf. Klimat? Szeroko pojęte pejzażowo-melancholijne granie, czyli jesienna progresja, ale bez szalonych zmian tempa i motywów – oparta raczej na klimacie i ciepłym brzmieniu.

środa, 30 sierpnia 2017

Ruby the Hatchet - Planetary Space Child [2017]



Poznałem ich dwa lata temu, gdy najpierw wznowili w nieco zmienionej formie swój pierwszy album, a chwilę później wydali płytę numer dwa – Valley of the Snake. Słuchało się tego niezwykle przyjemnie, bo zespół z Filadelfii zręcznie łączył sabbathowy walec z wpływami bluesowymi czy psychodelicznymi. Było ciężko, fuzzowo, z „dołami”, ale też melodyjnie. Po dwóch latach Ruby the Hatchet powracają z płytą numer trzy – Planetary Space Child. I – czego można się było domyślać po samym tytule – momentami jest faktycznie trochę bardziej kosmicznie, a mniej walcowato. Wciąż jednak jest przede wszystkim bardzo dobrze.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ino-Rock Festival - Inowrocław [Teatr Letni], 26 VIII 2017 [galeria zdjęć]

X edycja Ino-Rock Festival już za nami. Fani zgromadzeni pod sceną Teatru Letniego w Inowrocławiu mieli okazję obserwować występy pięciu formacji. Choć festiwal kojarzony jest generalnie z muzyką progresywną, podobnie jak w poprzednich latach line-up był różnorodny, trafiający w gusta słuchaczy o różnych zainteresowaniach muzycznych, choć oczywiście w ramach szeroko pojętego rocka. Ino-Rock Festival od lat oferuje mieszankę muzycznego doświadczenia i młodości, prezentując zarówno wykonawców będących gwiazdami bardziej wymagających odmian rocka, jak i artystów niszowych, lecz godnych uwagi. Niezwykle istotnym elementem całości jest także rodzinny klimat na terenie festiwalowym - w końcu festiwal to także okazja do spotkania licznych znajomych, także słuchaczy lub redaktorów radia rockserwis.fm, które jest współorganizatorem imprezy. Gwiazdą tegorocznej edycji była szwedzka formacja Pain of Salvation, która zaprezentowała niezwykle klimatyczne i intensywne show na zakończenie dnia. Wyjątkowym wydarzeniem był także pierwszy w historii (i jak na razie jedyny zaplanowany) koncert tria Meller Gołyźniak Duda. Po raz pierwszy z nowym wokalistą zaprezentowała się także legenda polskiej sceny progresywnej - zespół Collage.

Line Up:
Pain of Salvation [SWE]
Meller Gołyźniak Duda [POL]
Mystery [CAN]
iamthemorning [RUS]
Collage [POL]


Pain of Salvation


niedziela, 27 sierpnia 2017

Cheap Trick - We're All Alright [2017]



Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się, że grupa Cheap Trick nie jest specjalnie zainteresowana poszerzaniem swojej studyjnej dyskografii. Jak to w przypadku wielu zespołów o dużym doświadczeniu, panowało pewnie w obozie formacji przekonanie, że swoje już w życiu nagrali. Zeszły rok był jednak pewnego rodzaju przełomem. Nie dość, że dostali się do Rock and Roll Hall of Fame, to w dodatku wydali swój siedemnasty, a pierwszy od 2009 roku album Bang, Zoom, Crazy… Hello, który może nie podbił list przebojów, ale został ciepło przyjęty zarówno przez media, jak i fanów. Panowie postanowili pójść chyba za ciosem i skorzystać maksymalnie z tego, że znowu zrobiło się o nich nieco głośniej, bo już rok po premierze poprzedniego krążka dostajemy album numer 18 – We’re All Alright (mało subtelne nawiązanie do tekstu największego hitu grupy). To jak jest na tej nowej płycie Cheap Trick?

piątek, 25 sierpnia 2017

Gin Lady - Electric Earth [2017]


Premiery kolejnych płyt Gin Lady nie są ogólnoświatowym wydarzeniem. Nie pisze o nich mainstreamowa prasa (nawet ta rockowa), ich kompozycji próżno szukać w playlistach największych rockowych stacji radiowych (co innego w rockserwis.fm – my gramy ich często! Tacy fajni jesteśmy...), a i nakład kolejnych wydawnictw nie rzuca pewnie na kolana. Tyle że nie na płyty tych wielkich rocka czekam najbardziej co rok. Dla mnie największym wydarzeniem każdego roku są premiery nowych albumów właśnie takich zespołów jak Gin Lady – grup, które sam na swoje potrzeby odkryłem. Nie podsuwały mi ich media, nie zachwalali znani dziennikarze, nie dostawałem po oczach billboardami i reklamami. Przeczytałem o nich, znalazłem jeden czy drugi utwór, spodobało mi się, więc sprawdziłem resztę. No, może akurat niekoniecznie tak było z Gin Lady, ale na pewno z grupą Black Bonzo, z której Gin Lady wyewoluowali kilka lat temu. Gdy zaczynałem poznawać szwedzką scenę rockową XXI wieku, Black Bonzo byli obok Siena Root zespołem, którego muzyka zrobiła na mnie największe wrażenie. Szkoda mi było, gdy kilka lat temu ogłaszali, że kończą działalność, ale większość ostatniego składu (poza perkusistą) szybko poinformowała, że zakłada nową formację. I to była miłość od pierwszego odsłuchu. Kilka lat i płyt później zbliżamy się do premiery czwartego krążka w dorobku szwedzkiej formacji – Electric Earth.

środa, 23 sierpnia 2017

Prog in Park - Warszawa [Park Sowińskiego], 20 VIII 2017 [relacja / galeria zdjęć]

Pierwsza edycja imprezy pod nazwą Prog in Park odbyła się w amfiteatrze warszawskiego Parku im. gen. Józefa Sowińskiego. Line-up prezentował się następująco:

Opeth
Riverside
Sólstafir
Blindead
Lion Shepherd

Druga (całkowicie inna) galeria zdjęć wkrótce na stronie rockserwis.fm




Pierwszą edycję imprezy o nazwie Prog in Park należy uznać za niezwykle udaną. Ale czy z takim składem mogło być inaczej? Pięć zespołów, pięć zupełnie różnych podejść do tematu muzyki progresywnej, pięć naprawdę udanych występów. Na pierwszy ogień dwie polskie formacje, które jednak śmiało wychylają się koncertowo poza nasze podwórko. Lion Shepherd są świeżo po wydaniu fantastycznej drugiej płyty zatytułowanej Heat. Nie dostali wiele czasu, ale przez te pół godziny pokazali, że nawet zaczynając koncert przed 17, można szybko wprowadzić słuchaczy w odpowiedni klimat. Ludzi zresztą dość szybko przybywało pod sceną, czemu sprzyjał także wielki dach nad amfiteatrem w parku im. gen. Józefa Sowińskiego, bo do późnych godzin popołudniowych lało w Warszawie niemiłosiernie. Lion Shepherd zaprezentowali to, z czego są już całkiem nieźle u nas znani – kapitalną mieszankę ciężkiego, ale melodyjnego rocka i klimatów Bliskiego Wschodu. Życzę im, żeby już wkrótce występowali pod koniec tego typu imprez, bo zasługują. Ubrani zgodnie na czarno panowie z Blindead zaprezentowali tradycyjne dla siebie ciężkie, ale niezwykle klimatyczne brzmienia, w które świetnie wpasowała się dość przytłaczająca oprawa świetlna. W również niezbyt długim secie dominowały utwory z zeszłorocznej płyty Ascension. Obie formacje pełniły w zasadzie funkcję supportów, co sugerowała także długość ich setów, ale śmiem twierdzić, że każdy festiwal chciałby mieć taką rozgrzewkę.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Royal Blood - How Did We Get So Dark? [2017]



Trzy lata temu zrobili absolutną furorę w świecie rocka, pojawili się znikąd i pokazali, że za pomocą samej gitary basowej i perkusji można narobić takiego hałasu, że największe legendy rocka będą przyglądały się z zainteresowaniem poczynaniom nikomu nieznanej grupy. Logicznym następstwem byłoby nagranie szybko drugiego albumu, żeby zdyskontować sukces debiutu i podtrzymać zainteresowanie zespołem. Tymczasem na drugi krążek Royal Blood musieliśmy czekać trzy lata. To bardzo ryzykowny krok, marketingowo chyba niezbyt uzasadniony, choć może zespół oraz sztab menedżerów i agentów postanowili sprawić, że fani będą głodni nowej muzyki od duetu? Na How Did We Get So Dark? odpada element zaskoczenia, bo przecież wiemy już, co ci goście są w stanie wycisnąć z formatu grania we dwóch i bez gitary elektrycznej. Pozostaje zatem tylko muzyka, która musi się bronić sama – bez całej otoczki.